• rotor_1.jpg
  • rotor_2.jpg
  • rotor_3.jpg
  • rotor_4.jpg
  • rotor_5.jpg
  • rotor_6.jpg
  • rotor_7.jpg
  • rotor_8.jpg
  • rotor_9.jpg
  • rotor_10.jpg

Aktualności

Na łowisko dotarliśmy około godziny 15:00 i zajęliśmy stanowiska od 23 do 27. Od kilku dni łowił tu już na stanowisku 29 nasz kolega Dawid. Po kilku godzinach przyjechał do nas Marek , a na stanowisku 17 i 18 rozłożył się Bogdan z żoną. W piątek dojechał i usiadł razem z Dawidem Paweł S i Piotrek,  do Bogdana dojechał Waldek z żoną a do nas Wojtek. Tak więc prawie całe łowisko zajmowali klubowicze i nasi koledzy. Takie rozmieszczenie znajomych na całej długości stawu pozwoliło czerpać doświadczenie i wyciągać wnioski gdzie najlepiej żeruje ryba oraz dlaczego te ryby wolą jedne miejsca od drugich. Dzięki informacjom od kolegów kiedy  gdzie i na co wzięła ryba mieliśmy obraz całego łowiska , który w przyszłości będzie nam pomagał w wyszukiwaniu najlepszych miejscówek. Zaczęliśmy od postawienia markerów i wstępnego zanęcenia. Nasze stanowiska były mniej więcej po środku stawu i z początku nie mieliśmy jakiś dobrych efektów , podczas gdy w narożnych miejscach koledzy ciągli co chwilę . Postanowiliśmy lepiej donęcić by ściągnąć do siebie rybę. Raz na jakiś czas ktoś u nas coś złowił ale lepiej szło kolegom na rogach. 

 Widząc efekty u Dawida , który nie nęcił obficie tylko preferował nęcenie punktowe na chybił trafił z łódki zanętowej, my również  po jednej dobie zmieniliśmy całkowicie taktykę. Zaczęliśmy wywozić swoje zestawy w przypadkowe miejsca bez grubego nęcenia tylko punktowo niewielkie ilości .

  Mogliśmy więc zrezygnować z markerów , które były trącane lub przestawiane przez złośliwych użytkowników kajaków lub rowerków wodnych. Przy zastosowaniu tego sposobu zdecydowanie poprawiło się u nas. Zaczęliśmy ciągnąc ryby co chwilę, jednak i tu musiała nastąpić pewna trudność . Teren przed nami był usłany podwodnymi górkami , przez które ciężko było przedrzeć rybę. 

 Często trzeba było pływać i podbierać z pontonu . Jednak przy dużej ilości brań zapominaliśmy o wszelkich trudnościach , tym bardziej że każdy z nas chętnie pomagał drugiemu , co jeszcze bardziej zawiązywało przyjaźń . W takiej sympatycznej atmosferze mijały nam szybko godziny nad wodą i przybywało ryb wyholowanych z wody .

 Każdy miał sporo ładnych karpi i amurów, ale nie liczyliśmy kto ile wyciągnął, bo nie ma to żadnego znaczenia liczy się dobra zabawa w przyjacielskim towarzystwie , a nie jakaś chora rywalizacja kto złapie więcej.

Szkoda że fajne chwile tak szybko mijają i nadszedł czas powrotu. Już w trakcie pakowania sprzętu układaliśmy plany  gdzie będzie nasz następny wyjazd i już nie mogę się doczekać. Pozostałe zdjęcia będą umieszczone w niedługim czasie w galerii. Pozdrawiam Jarek