• rotor_1.jpg
  • rotor_2.jpg
  • rotor_3.jpg
  • rotor_4.jpg
  • rotor_5.jpg
  • rotor_6.jpg
  • rotor_7.jpg
  • rotor_8.jpg
  • rotor_9.jpg
  • rotor_10.jpg

Aktualności

 

 

Chociaż jest już dość późna pora roku nadal jest w miarę ciepło . Trzeba się jednak liczyć z tym że najbliższe dni mogą przynieść ochłodzenie. Postanowiliśmy że zbierzemy się nad wodą raz jeszcze całym klubem w miejscu niezbyt odległym , aby każdy miał możliwość dołączyć do nas choćby na chwilę. W piątek nad wodą zjawili się Darek Gąsior, Paweł Batko , Wojtek i Jarek. Zestawy wywieźliśmy łódką zanętową w różne części stawu. Na pierwszą rybę nie czekaliśmy długo , jednak nie był to olbrzym, niewiele ponad dwa kilo .

 

Za chwilę następna ryba podobna , a chwilę później taka sama. Co zrobić żeby dobrać się do tych większych? Kombinowanie z zestawami z większymi kulkami nie dawało rezultatów ciągle drobne karpie i nie mogliśmy przekroczyć pięciu kilogramów.

 Gdy w pewnym momencie poczułem coś większego dociągnąłem pod brzeg , ryba się spięła. Nie mamy szczęścia albo coś robimy nie tak , lub jest jeszcze jakiś inny powód. Przecież wiemy że w tej wodzie są piękne ryby , ale nie mamy sposobu by się do nich dobrać.  W pierwszą noc słabsze brania , a jak już coś wzięło to nie wielkich rozmiarów. Następnego dnia dołącza do nas doświadczony, w słabo żerujących karpiach Zoltar. Za chwilę ciągnie i on karpie , ale wszystkie drobne, a my nie mamy pojęcia jak złowić większy okaz. Ciepły dzień kończy się szybko i równie prędko robi się chłodno. Mamy nadzieję że nocka przyniesie nam jakieś lepsze efekty. Niestety stale drobne karpiki , a my jesteśmy bezsilni. W niedzielę rano przyjeżdża do nas Rysiek .

 Stosuje jeszcze inne sposoby , poza tym próbuje łowić w całkiem innych miejscach , ale po chwili i jemu dają się we znaki niewielkie karpiki. 

 Dopiero w niedzielę po południu zauważyliśmy zwiększenie intensywności brań . W pewnym momencie delikaty odjazd na mojej wędce i na macie ląduje karpik 7,5 kg. 

 Prawie w tym samym czasie na drugiej wędce ciągnę leszcza dł 60 cm . Ma on wysypkę tarłową , co wydaje mi się nie powinno mieć miejsca o tej porze roku. Zaczynamy rozumieć że słabsze żerowanie mogło być spowodowane tym że duże osobniki zagustowały w leszczowej ikrze i nawet kulki Zoltara nie były ich w stanie odciągnąć od tego naturalnego przysmaku. Gdy już myśleliśmy że na tym koniec delikatne piknięcia sygnalizatorów Pawła. Wkrótce po zacięciu nie czuć było ciężaru , ryba szła do brzegu. Gdy już była niedaleko zaczęła szaleć , ale wprawne podebranie i w podbieraku wylądował piękny 9 kg karp.  

 Wszystko wskazywało na to że ryba zaczęła lepiej żerować , szkoda że w takim momencie gdy już musimy wracać. Nawet mimo słabszych efektów miło spędziliśmy czas nad wodą. Odwiedzili nas też klubowicze Paweł Snopek i Paweł Miterka ,  oraz koledzy znad wody Radek, Bogdan i Zbyszek. W sympatycznym towarzystwie rozmawialiśmy na tematy związane z naszym hobby. Mamy wiele planów związanych z przyszłością wędkarstwa karpiowego w naszej okolicy , a czas pokaże co z naszych planów wyniknie. Szkoda że nie mogli nas odwiedzić pozostali klubowicze. Z pewnością chcieli by być z nami, jednak obowiązki nie pozwoliły im uczestniczyć w tym co lubią robić  najbardziej. Pozdrowienia i do następnego spotkania nad wodą. Jarek.