• rotor_1.jpg
  • rotor_2.jpg
  • rotor_3.jpg
  • rotor_4.jpg
  • rotor_5.jpg
  • rotor_6.jpg
  • rotor_7.jpg
  • rotor_8.jpg
  • rotor_9.jpg
  • rotor_10.jpg

Aktualności

 

 

O takiej porze roku nie ma wielkich szans na złowienie karpia . Większość stawów była już zamarznięta , ale dowiedzieliśmy się że na Złotych Stawach jeszcze nie ma lodu. Gdy rano wyjeżdżaliśmy temperatura pokazywała minus osiem stopni , ale po przyjeździe na miejsce było już minus sześć .

 Naszym celem oprócz łowienia było przetestowanie nowego sprzętu. Markowi udało się kilkakrotnie przerzucić staw , czyli osiągnął zasięg powyżej 160 metrów. W lecie bez krępujących ruchy ubrań pewnie da się jeszcze dalej. Zarzuciliśmy zestawy , chociaż nie wierzyliśmy aby przy takiej niskiej temperaturze coś wzięło. Zestawy mieliśmy tak zrobione by każde nawet najdelikatniejsze branie było sygnalizowane. Zdawaliśmy sobie sprawę że gdyby jakimś cudem coś spróbowało naszych przynęt to nie możemy tego przegapić . W pewnym momencie na moich wędkach typowy odjazd . Podnoszę wędkę bez zacinania , by nie wygiąć malutkich haków , na które łowimy. Po sposobie walki rozpoznaję że jest to na pewno karp , jesteśmy w szoku. Nie jest to duża ryba ,ale holuję ją wolno by się nie spięła. Tym bardziej że wcale nie jest jakaś anemiczna i mimo niewielkich rozmiarów dość dzielnie się broni. W końcu maluszek ląduje w podbieraku.

           A w nas wstępuje nowa energia bo zdajemy sobie sprawę że jeszcze karpie żerują. Nie minęło wiele czasu jak identyczne branie u Marka i po delikatnym holu podobny karpik trafia na matę.

 Całą tą sytuacją byliśmy zaszokowani  bo jak to możliwe by ryby żerowały w tak niskich temperaturach. Ale przypomniało mi się że przecież na tym łowisku w tym roku w miesiącu lutym łowiliśmy też karpie ,a w listopadzie tamtego roku przy minusowych temperaturach łowiliśmy sztuki kilkunastokilogramowe. Zagadką jest dla nas coś sprawia że na tym łowisku woda nie ochładza się tak szybko jak gdzieś indziej.

 

Po południu przyjechali nas odwiedzić koledzy Radek , Bogdan i Zbyszek . W słońcu nie odczuwało się zimna , chociaż temperatura nadal była na minusie. 

Karpiki brały nadal i za te kilka godzin udało nam się w sumie złowić pięć sztuk , a szósty się spiął pod brzegiem. Może nie były to wielkie karpie , ale biorąc pod uwagę okoliczności to satysfakcję mieliśmy ogromną. 

Niestety dni są teraz najkrótsze w roku i po godzinie 15 trzeba było się pakować  bo słońce zaszło i odczuwaliśmy siłę zwiększającego się mrozu. Była to z pewnością nasza ostatnia zasiadka w tym roku.  Do zobaczenia nad wodą w nowym sezonie 2015. Pozdrawiam Jarek