• rotor_1.jpg
  • rotor_2.jpg
  • rotor_3.jpg
  • rotor_4.jpg
  • rotor_5.jpg
  • rotor_6.jpg
  • rotor_7.jpg
  • rotor_8.jpg
  • rotor_9.jpg
  • rotor_10.jpg

Aktualności

 Aby zarezerwować tam miejsce trzeba od razu wpłacić pieniądze , których w razie rezygnacji nikt nie zwraca. Jest to prawidłowy system rezerwacji gdyż nie ma poblokowanych miejsc.         Nie wiedzieliśmy jakie stanowisko wybrać i nie bardzo mieliśmy kogoś by nam doradził w wyborze miejsca . Przyglądając się mapie spodobała nam się szóstka,  więc  ją wybraliśmy.   Postanowiliśmy że będziemy używać przynęt wyłącznie krajowych producentów. Głównie opieramy się na produktach firmy Delta Baits ze względu na wysoką jakość i przystępną cenę. 

Na łowisku można tylko rozłożyć sprzęt na zrobionych drewnianych pomostach o powierzchni około 30m kwadratowych . 

Każde stanowisko ma do dyspozycji łódkę , matę karpiową , kapoki. W budynkach gospodarczych są toalety, prysznice z ciepłą wodą , lodówki , jest prąd , więc można ładować akumulatory lub telefon . 

Zbiornik jest mocno zarośnięty, tworząc naturalne kryjówki dla ryb. Mimo że  rośliny te sprawiają spore utrudnienie w łowieniu  to z pewnością wędkowanie w takich warunkach staje się o wiele ciekawsze.   Ryby czują się bezpiecznie w otoczeniu roślin , więc nawet małe hałasowanie podczas pływania łódka nie płoszy ich . Ostrożne karpie niechętnie też wypływają na otwarte przestrzenie , dlatego próby łowienia na wielkich niezarośniętych placach nie przynosiły efektów.   Najlepszym miejscem do postawienia zestawów była mała przerwa wśród zielska , najlepiej jakby to był jakaś podłużny korytarz . Gdy wywieźliśmy zestawy na pierwsze branie nie czekaliśmy zbyt długo .

 Oczywiście po każdą rybę trzeba było wypływać , co jakiś czas ściągając zielsko z żyłek.  Gdy już znaleźliśmy się nad rybą następowała walka . To co się wtedy działo jest wręcz nie do opisania. Podciągając rybę w górę staraliśmy się ją oderwać od dna , by nie poszła w zarośla.

 Karp jednak nie chciał opuszczać swojego schronienia i z całych sił targał w dół. Gdy się go przyholowało trochę wyżej , potrafił dawać nura w głąb , a dokręcony na maxa hamulec sprawiał tak mocne ugięcie wędki że niejednokrotnie szczytówka wędki naginała się pod wodę. 

 Zestawy do takiej walki muszą być niesamowicie mocne. Wędki 3,5 LB, żyłka 0,35 , haki , które używaliśmy to rozmiar 1 , leadcore najlepiej ok 1,5 m dł , cały zestaw musiał być tak przygotowany by nie zawieść podczas takiego siłowego holu.

W pierwszych dniach mieliśmy małe problemy z tak walczącą rybą i z kilku ładnymi sztukami nie daliśmy sobie rady. Dopiero gdy już zdobyliśmy doświadczenie  nauczyliśmy się jak walczyć by poradzić sobie z waleczną rybą. Najważniejszą sprawą to współpraca dwóch wędkarzy. Po braniu nie potrzeba zacinać ryby tylko jak najszybciej wsiadać do łódki i płynąć za żyłką. 

 Ryba po mocnym odjeździe staje na chwilę i każde szarpanie wędką tylko ją dodatkowo pobudza. Bez mocnego napinania wędki podpływa się do niej we dwójkę i jeden drugiemu pomaga w holu. Taka solidarna współpraca spowodowała że wyeliminowaliśmy prawie całkowicie spinki.

  Karpie jak to w ich zwyczaju raz brały dobrze , a raz słabiej , w każdej dobie było ich kilka sztuk. Były to ryby z reguły duże i bardzo duże , spośród kilkudziesięciu okazów tylko trzy nie miały więcej niż dziesięć kilo . Natomiast aż dziesięć złowionych ryb przekroczyło wagę piętnastu kilogramów , z tego dwie były powyżej 21 kg .

 Takie połowy nie zdarzają się często i mimo wysiłku i trudu jaki trzeba było włożyć opłacało się na pewno. Jesteśmy bardzo zadowoleni z pobytu na tym wspaniałym łowisku i na pewno wrócimy tu jeszcze.