• rotor_1.jpg
  • rotor_2.jpg
  • rotor_3.jpg
  • rotor_4.jpg
  • rotor_5.jpg
  • rotor_6.jpg
  • rotor_7.jpg
  • rotor_8.jpg
  • rotor_9.jpg
  • rotor_10.jpg

Aktualności

 Zawody te polegały na tym że wygrywa ten kto złowi największą rybę . W zbiorniku tym pływa kilka ryb o wadze około 20 kg , ale złowienie tych największych nie jest łatwe. Po wylosowaniu stanowisk rozjechaliśmy się na swoje miejsca i spokojnie rozkładaliśmy sprzęt. Pierwsze branie nastąpiły już po chwili , przeważnie wyciągaliśmy z wody podobnej wielkości karpie od 10 do 12,5 kg. 

 Wieczorem zebraliśmy się na wspólnym grillu , więc wzięliśmy ze sobą centralki by usłyszeć jakieś branie. Przy wspólnych rozmowach szybko mijał czas , gdy nagle rozległ się dźwięk sygnalizatora Wojtka . Pobiegliśmy do wędek i po zacięciu mocne szarpnięcie ryby o mało nie wyrwało wędki z rąk Wojtka, szybkie popuszczenie hamulca i z przerażeniem patrzyliśmy jak szybko ryba wyciągała żyłkę z kołowrotka. Gdy przystawała na chwilę , próby przyciągnięcia do brzegu kończyły się mocnymi odjazdami. Gdy zobaczyli koledzy że to jakaś potężna ryba przyszli do nas i zgodnie stwierdzono że musi to być jakiś ogromny sum , bo karp nie miał by tyle siły. Walka trwała dość długo , leciały minuty , a ryba nie myślała się poddać. Nawet gdy była blisko nie dało się jej podciągnąć w górę by ją zobaczyć. Do samego końca trzeba było być czujnym bo gdy wydawało się że już jest zmęczona i idzie lekko , dostawała kolejnej energii i odpływała kilkanaście metrów. Po ponad półgodzinnej walce pokazała się pierwszy raz . Zdziwienie było wielkie jak zamiast oczekiwanego suma ujrzeliśmy kształt potężnego karpia. Rozpoznaliśmy naszego starego znajomego , był to największy karp tej wody o imieniu Leon . Jednak od pokazania się do momentu podebrania minęły jeszcze długie minuty. Do samego końca nie chciał się poddać i przez cały czas  trzeba było być czujnym. W końcu wylądował w podbieraku . 

 Waga pokazała równo 21,5 kg , a więc mało prawdopodobne było to by ktoś złowił jakąś większą rybę. 

  Rankiem w sobotę mieliśmy znowu kilka karpi powyżej 10 kg , ale nie większych niż 12,5 . Później zrobiło się gorąco i ryby przestały brać aż do wieczora. 

 Podobnie jak dzień wcześniej również w sobotę spotkaliśmy się na grillu. Koledzy z drugiego brzegu również mogli się pochwalić niezłymi wynikami . Kolega Jacek ze Starego Sącza  złowił drugiego pod względem wielkości karpia o imieniu Maniek , ryba ważyła 19,8 kg. Koledzy z Jaworzna wyholowali jeszcze 18,3 kg , 17,5 i 15,8 kg , a do tego mnóstwo takich o wadze między 10 a 13 kg . Mimo takich pięknych ryb zwycięscą został łowca Leona.

 Oprócz nagrody za największą rybę , miał zostać nagrodzony łowca najmniejszego karpia. Tu też był niewielki problem bo ciężko było coś złowić poniżej 10 kg. W końcu w niedzielę , gdy już pakowaliśmy sprzęt usłyszałem branie na moich wędkach, po krótkim holu trafił się maluszek 7 kg i to on został uznany jako najmniejszego karpia zawodów.

 

Przed południem zakończyliśmy zawody , a później odbyło się wręczenie nagród. Bardzo miło będziemy wspominać ten wyjazd , który chociaż nazwany był zawodami przypominał bardziej spotkanie przyjaciół . Zebrali się nad woda ludzie , dla których nie liczyło się zwycięstwo , a wspólna zabawa w czasie uprawiania ulubionego hobby. Wędkowanie w takiej atmosferze odpowiada mi najbardziej . Nikt nie rywalizował o wygraną , a wręcz przeciwnie , drużyny kibicowały sobie nawzajem. Pozdrawiam i do kolejnego spotkania nad wodą Jarek