• rotor_1.jpg
  • rotor_2.jpg
  • rotor_3.jpg
  • rotor_4.jpg
  • rotor_5.jpg
  • rotor_6.jpg
  • rotor_7.jpg
  • rotor_8.jpg
  • rotor_9.jpg
  • rotor_10.jpg

Aktualności

Niedawno minęły dwa lata od otwarcia , a już jest najbardziej popularnym  łowiskiem na południu Polski.  Na liczącym 52 hektary wody łowisku rozmieszczono 33 stanowiska , gdzie na każdym dość swobodnie może przebywać dwóch wędkarzy. Łowisko jest prowadzone w nowoczesny sposób by zapewnić wędkarzom komfortowe warunki .  

 Ogólnie zbiornik jest dość płytki bo najgłębsze miejsce to 3,5 m i są to okolice stanowiska nr 1 , a w miarę przesuwania się w kierunku przeciwnej strony stawu czyli numeru 33 jest coraz płycej .  Takie warunki służą rybom , o czym świadczy fakt że w większości przebywają w najpłytszej części stawu  Często sprawdzająca  się  tutaj zasada jest taka że zdecydowanie więcej brań występuje na płytszych stanowiskach , ale dużo jest ryb mniejszych, natomiast na głębszej wodzie są rzadkie brania tych większych. Gdy zadzwoniliśmy w sprawie rezerwacji , wolne były jeszcze tylko dwa stanowiska , wybraliśmy nr 3 , które znajduje się na tej głębszej części stawu.                Po rozłożeniu sprzętu wypłynęliśmy przesondować dno. Przed nami rozciągał się równiuteńki blacik o głębokości 1,8m, nie było żadnych górek , ani dołków. Dno było muliste , ale jak się później okazało nie przeszkadzało to w niczym. Ryby nauczyły się przyjmować pokarm z takiego podłoża nie zachodziła potrzeba szukania twardszych miejscówek. Co więcej ryby bardziej preferowały kulki tonące niż pływaki . Na środku stawu są powbijane markery i około trzy metry przed nimi można najdalej wywozić zestawy , dzięki temu unikamy splątania ze stanowiskami po drugiej stronie. 

                                       Od naszego stanowiska do markerów było około 150m. W pierwszym dniu rozmieściliśmy swoje markery i  podnęciliśmy na odległości  140 m. Brania zaczęły się wczesnym wieczorem . Wyciągane ryby były podobne do siebie wszystkie w przedziale od 9 do 11 kg . 

                                                O wiele więcej brań było w nocy , a w dzień dużo rzadsze. Wyciągaliśmy po kilka karpi na dobę i wszystkie były dość podobnej wielkości , chociaż zdarzyły się dwa ładne okazy , jednak spięte przy brzegu. 

Ciekawa sytuacja była w przedostatnią nockę , podczas holowania przez Jarka standardowego karpika zagrały sygnalizatory Wojtka , który był u sąsiada. Zanim dobiegł do wędek dalej ryba nadal wyciągała żyłkę . Po zacięciu musiał popuszczać hamulec bo nie był w stanie tej ryby zatrzymać , odjechała jeszcze kilkadziesiąt metrów , zanim udało się zatrzymać jej ucieczkę. Wiedzieliśmy od razy że nie jest to karp bo inaczej walczy , ale zastanawialiśmy się co to było . Po podciągnięciu kilku metrów , następowały gwałtowne zrywy i trzeba było stale być przygotowanym na mocne szarpnięcia. Po kilkunastu minutach ciężkiego holu udało nam się podebrać rybę , był to ponad dziesięciokilogramowy jesiotr i chociaż może się wydawać że waga nie jest jakaś imponująca to siła tej ryby była niesamowita i z pewnością zapamiętamy na długo tą walkę. 

                                                    W ostatnią dobę pogoda gwałtownie się załamała , przeszła mocna burza z obfitym deszczem i na całym stawie osłabły brania. W ostatnią nockę tylko jedno branie u Jarka , ale za to trafił się największy podczas tej zasiadki karpik 14 kg. 

Podsumowując całą wyprawę za cztery doby udało nam się wyciągnąć dwadzieścia parę  karpików w przedziale wagowym  8-14 kg , dwa jesiotry i cztery leszcze powyżej 60 cm . Jak na pierwszy raz myślę że nie było źle i z pewnością będziemy częściej odwiedzać to łowisko. Pozdrawiam Jarek i do następnego spotkania nad wodą.