• rotor_1.jpg
  • rotor_2.jpg
  • rotor_3.jpg
  • rotor_4.jpg
  • rotor_5.jpg
  • rotor_6.jpg
  • rotor_7.jpg
  • rotor_8.jpg
  • rotor_9.jpg
  • rotor_10.jpg

Aktualności

 Będąc tutaj w maju udało nam się znaleźć jeden tylko  termin wolny na stanowiskach 7 i 8 , poza tym wszystkie miejsca były już zajęte. Z początku ucieszyłem się że akurat te miejsca są wolne , ponieważ poznałem je wcześniej i podobało mi się ukształtowanie dna i niewielka głębokość , co jak na ciepłą porę roku sugerowało że właśnie tam będzie przebywać ryba.                                Po przybyciu na miejsce zauważyliśmy że na wodzie pływa wiele roślin , których nie było trzy miesiące temu. Gdy wypłynęliśmy pontonem z echosondą i kamerą podwodną doznaliśmy pierwszego szoku . Niemal całe dno pokryte było jakimś dziwnym ostrym , chociaż kruchym zielskiem. Nie mogliśmy uwierzyć że przez te trzy miesiące gdy nas tu nie było tak się to wszystko pozmieniało. Cała nasza koncepcja i strategia nagle przestała się liczyć i trzeba od nowa zacząć myśleć jak sobie poradzić w takich warunkach. W pierwszy dzień do wieczora szukaliśmy jakiś miejscówek . Znaleźliśmy jakieś niewielkie tereny wolne od roślinności , ale samo dno nie podobało nam się zbytnio. Był to miękki muł , jednak nie mając wielkiego wyboru położyliśmy tam zestawy. Po przespanej nocy wzięliśmy się ostro za dalsze poszukiwania jakiejś miejscówki. Niemal cały dzień pływaliśmy i w końcu coś się udało znaleźć . Nie były to może idealne miejsca , były to bardzo niewielkie kamieniste place nieporośnięte zielem. Karpie wiadomo niezbyt lubią żerować na kamieniach , ponieważ nie ma tam pokarmu naturalnego ,  ale my nie mieliśmy wyboru. Sytuacja na całym stawie przedstawiała się następująco . Na stanowiskach obok nas czyli 9 i 10 usiedli bardzo sympatyczni koledzy z Czech . Są to wytrawni karpiarze , mający na swoich kontach ryby ponad 30 kg , a do tego są producentami wysokiej jakości kulek     http://www.worldcarpshop.cz/black-carp/bolies  . Po drugiej stronie na wprost nas czyli stanowiska 4,5,i 6 usiedli koledzy z Austrii . Na stanowiskach 1,2,3 łowili bardzo sympatyczni koledzy z Polski , mieszkający na stałe w Austrii. W pierwszym dniu tylko Czesi złowili karpia 20,5 kg . W drugiej dobie po południu  przeszła dość silna burza i zaraz po niej branie u Piotrka . Wsiadamy w ponton wypływamy po rybę , a ona zagrzebuje się w roślinności . Nie wytrzymuje przypon , prawdopodobnie przetarty na ostrym zielsku. Mimo niepowodzenia w nas wstępują nowe siły i nadzieja że jesteśmy w stanie coś złowić . Do rana jednak cisza na całym stawie. W trzecią dobę pod wieczór u Jarka zawyły sygnalizatory . Wskakujemy z Piotrem do pontonu i płyniemy po rybę . Po chwili ląduje w podbieraku karpik 11,5 kg. 

 Niewielka jak na ten zbiornik ryba daje nam pewność że obrana strategia się sprawdza. W kolejny dzień kolejne branie u Jarka tym razem 8,5 kg , za to na całym stawie cisza u wszystkich.

  W następnej dobie znowu u Jarka odjazd , tym razem piękny lin , reszta stawu milczy. Do piątku na całym stawie złowiono tylko trzy karpie z czego my aż dwa . 

 Zaczyna się zmieniać pogoda i odbieramy to jako znak że może coś teraz ruszy. Tak się też dzieje ,u Piotrka energiczne branie wypływamy po rybę i po chwili w podbieraku ląduje piękny zdrowy karpik 10 kg.

W nocy Koledzy z Czech łowią dwa karpie ponad 20 kg . W sobotę  na drugim brzegu słyszymy pisk sygnalizatorów i obserwujemy jak nasz sympatyczny kolega Grzegorz podbiega do wędek. Ma coś ładnego , więc wsiada do pontonu i płynie po rybę . My obserwujemy walkę , która co chwila przybiera inny obrót. Z początku ryba ciągła cały ponton w przyległe do tamtego brzegu trzciny, a po chwili zawraca i płynie przez środek aż pod nasze stanowiska , ponad 150 metrów.  Grzesiek radzi sobie dzielnie , ale ryba jest tak mocna że nie jest w stanie nic zrobić. Obawiamy się by nie weszła w zielsko , więc proponujemy pomoc. Jarek wypływa swoim pontonem i pomaga podebrać rybę. Potężny karp pełnołuski , gdy jest już na brzegu na macie , robi niesamowite wrażenie . Waga pokazuje ponad 22 kg. Kilka pamiątkowych zdjęć i olbrzym wraca do wody. 

 Ostatnia noc przed nami i możemy się właśnie teraz spodziewać że jest ta najwłaściwsza pora by siadło coś większego u nas. Po zmroku kilka piknięć delikatnych u Piotra i znów płyniemy. Tym razem nie był to typowy mocny odjazd , więc mamy nadzieję że w końcu coś wielkiego. Tak też jest ryba wlecze nas raz w jedną raz w drugą stronę i nie daje się podnieść od dna. Cały czas przeszkadzają nam podwodne rośliny , ale opanowanie i spokój , oraz poprawny hol powoduje że po dwudziestu minutach udaje nam się zmęczyć karpia . Podbieram Piotrowi rybę i oceniamy że ma dwójkę z przodu, jednak po dokładnym zważeniu okazuje się że niewiele brakło. Potężny karp ma dokładnie 18,5 kg i jest jak na razie największą rybą jaką do tej pory udało się złowić Piotrkowi. Ryba jest przepiękna nie ma żadnej skazy , a pysk w takim stanie jakby nie była nigdy ukłuta haczykiem.

  Jednak do rana nie odezwał się już u nas żaden sygnalizator. Grzegorz łowi jeszcze z kolega kilka ładnych ryb , co wskazuje że zmieniły się warunki , ale my niestety musimy już wracać .

 

Cały tydzień minął nie wiadomo kiedy, jakby to była krótka chwila. Cieszymy się że będąc  nowicjuszami na tej wodzie i w nienajlepszym miejscu udało nam się pokonać trudności i złowić kilka pięknych ryb . Poznaliśmy super ludzi , których łączy ta sama pasja . Nabyliśmy doświadczeń i nauczyliśmy się wiele jak łowić na tej wodzie , więc przyszłe nasze przyjazdy będą z pewnością udane. Dokonaliśmy kilka rezerwacji na przyszły rok i dotąd będziemy próbować się dobrać do tych najsprytniejszych i największych osobników , aż uda nam się je przechytrzyć. Pozdrawiam Jarek i do następnego spotkanie nad wodą.