• rotor_1.jpg
  • rotor_2.jpg
  • rotor_3.jpg
  • rotor_4.jpg
  • rotor_5.jpg
  • rotor_6.jpg
  • rotor_7.jpg
  • rotor_8.jpg
  • rotor_9.jpg
  • rotor_10.jpg

Aktualności

 

Zbliża się jesień , a mimo to temperatury w ostatnich dniach były bardzo wysokie , dlatego chcieliśmy ten czas wykorzystać na jakąś fajną zasiadkę. Wybór nasz padł na nowo otwarte łowisko Extra-Carp w miejscowości Niwka niedaleko od Tarnowa. Niedawno byli tam nasi koledzy z klubu i bardzo chwalili sobie to łowisko . Akwen jest dość spory bo ma już około 12 hektarów samej wody , a w najbliższych latach ma być powiększony o kolejne kilkanaście hektarów. Zbiornik został kupiony przez ludzi , którzy od lat łowią karpie , więc mają pojęcie jak zagospodarować  wodę by wędkarze czuli się tu dobrze. Na stawie jest 10 stanowisk , co daje ponad hektar wody dla każdego łowiącego. Stanowiska są rozmieszczone  tylko na jednym brzegu , dzięki temu jest komfort łowienia i możliwość wyszukania sobie odpowiednich miejscówek do położenia zestawów i nie trzeba się obawiać o splątanie żyłek  sąsiadom. 

                                  My usiedliśmy na dwóch ostatnich stanowiskach czyli 9 i 10. Po wypłynięciu pontonem  sprawdziliśmy głębokość . Przed naszymi stanowiskami jest około 8 metrów. Były wprawdzie podwodne górki , ale obraliśmy taktykę że będziemy łowić pod brzegami , na dużo płytszej wodzie bo około 3,5 metra. Aby położyć  zestawy w odpowiednim miejscu trzeba za każdym razem płynąć pontonem ponad 200 metrów.   Na pierwsze branie nie czekaliśmy długo , bo kilka minut po wywiezieniu dopiero jednej wędki  energiczny odjazd i niestety spinka . Kolejna ryba wzięła po kilkunastu minutach . Od samego początku czuć że jest coś ładnego . Przyciągnięcie jej z ponad 200 metrów zajmuje trochę czasu. Mimo tego ryba przy brzegu pokazuje swoją siłę i nie łatwo ją podebrać . W końcu traci siły i ląduje na macie. Waga z workiem karpiowym pokazuje 15,78 kg , więc po odjęciu 0,7 kg na worek daje wagę równo 15 kg. 

  Początek bardzo dobry , więc kontynuujemy naszą taktykę i przewozimy zestawy w te same miejsca.  Chwilę później kolejne branie , tym razem jakiś maluch , a za chwilę następny podobny. W pewnym momencie u Jarka na wędkach swinger opadł na dół . Po podniesieniu wędki od razu ryba zaczyna szaleć mimo dużej odległości. Mamy wrażenie że to coś bardzo dużego , ryba co jakiś czas staje i wydaje się że nie popłynie dalej . Po dosyć długim holu nie pokazuje się do samego końca mimo że jest niedaleko brzegu. W końcu ląduje w podbieraku  , waga pokazuje tylko 12,5 kg , ale siła jaką wykazała się ta ryba świadczy o tym że mają tu bardzo dobre warunki . 

                                      Do wieczora nadal łowiliśmy dużo maluchów od 3 do 5 kg , ale co jakiś czas trafiała się jakaś większa sztuka . 

                                                           W pierwszą noc przespaliśmy prawie bez brań i nie wiem jak to wytłumaczyć po tak dobrym początku. Może to że była pełnia i księżyc świecił tak jasno że nie potrzeba było używać latarek. W sobotę po śniadaniu przewieźliśmy zestawy i raz na kilka mniejszych wyciągane były kilkunastokilogramowe okazy. 

  Pod wieczór znacznie się ochłodziło i zaczął padać deszcz. Z powodu opadów  zrezygnowaliśmy z wypływania pontonem i przenieśliśmy się z zestawami bliżej.

Wywoziliśmy łódeczkami zanętowymi na chybił trafił przed siebie na odległość około 70 metrów. Bardzo ciekawa sytuacja miała miejsce w nocy około godziny  1:15. W ciągu 15 minut na czterech wędkach wywiezionych w różne miejsca były ryby , co by świadczyło że mają akurat o tej godzinie porę żerowania . Podobna sytuacja miała miejsce o godzinie 3:30 , gdzie po kolei w odstępie kilku minut na trzech wędkach wzięły karpie i to nie małe bo 11,8 kg i 11,3 kg.

   Zmęczeni ciągłym wstawaniem do ryb i opadami deszczu przestaliśmy się wysilać i po każdej rybie zarzucaliśmy z brzegu bez żadnego nęcenia , a i tak od czasu do czasu brały jakieś maluszki. W niedzielę rano było bardzo zimno , dodatkowo wiatr potęgował odczuwanie chłodu , a do tego nieprzyjemna mżawka . Takie warunki pogodowe wpłynęły na decyzję o zakończeniu zasiadki i po złożeniu sprzętu zjechaliśmy z łowiska. Wrażenia nasze jak na pierwszy raz są bardzo pozytywne . 

                             W końcu na naszej okolicy powstało łowisko z prawdziwego zdarzenia . Mamy dosłownie pod nosem piękną wodę w której pływają ogromne ryby. Podobno już pływają w tej wodzie karpie ponad 20 kg , a właściciel ma w planach wpuszczać jeszcze więcej takich okazów.  Będziemy już stałymi bywalcami tego łowiska . Pozdrawiamy  Klub Carp Hunters .