• rotor_1.jpg
  • rotor_2.jpg
  • rotor_3.jpg
  • rotor_4.jpg
  • rotor_5.jpg
  • rotor_6.jpg
  • rotor_7.jpg
  • rotor_8.jpg
  • rotor_9.jpg
  • rotor_10.jpg

Aktualności

 Łowisko to działa jak magnes i mimo że niewiele ryb się tutaj łowi to każde branie daje takie emocje , ponieważ nie wiadomo czego można się spodziewać. Tydzień przed naszym przyjazdem wyholowano tu karpia o wadze 39,8 kg . Jednak złowienie takiej ryby jest niesamowicie ciężkie , gdyż te największe osobniki są niesamowicie sprytne . Każda podejrzana dla nich sytuacja kończy się tym że odpływają w bezpieczniejsze miejsca. Trzeba uważać ze wszystkim nawet niewielkie przenęcenie może spowodować całkowity koniec brań . Przekonał się o tym poznany podczas tej zasiadki kolega z Holandii . Po wyholowaniu karpi 24 i 25 kg być może wsypał troszkę za dużo by przytrzymać  w łowisku rybę , a uzyskał odwrotny efekt i do końca siedział już bez piknięcia sygnalizatorów. My już nabyliśmy pewnych doświadczeń podczas poprzednich zasiadek i za każdym przyjazdem popełniamy coraz mniej błędów. Tym razem usiedliśmy na stanowiskach Piotrek nr 1 , Jarek nr 2 i Robert nr 3. W pierwsze dni wyciągane były karpie do 15 kg .

  Zdarzało się że wziął czasem sum.

Ale nie mogliśmy dobrać się do tych większych . Jednak ciągłe donęcanie w tym samym miejscu dawało nam nadzieję że w końcu musi wpłynąć jakiś większy okaz

 Konsekwentnie od samego początku kładliśmy swoje zestawy w tych samych miejscach i nadal były brania pięknych , ale jak na tą wodę to małych ryb. Przez ten czas mieliśmy pogodę jak w lecie i mimo że to październik mogliśmy się opalać. 

  Dopiero w czwartek zaczęła się zmieniać pogoda co dawało nam nadzieje że może ruszy ta większa ryba. W nocy ostry odjazd u Jarka, Wsiada w ponton i płynie po rybę , która wozi go po stawie . Pląta drugą wędkę i ściąga markera , ale w końcu daje się podebrać. Po zważeniu okazuje się że ma 21,2 kg 

Ryba jest zmęczona więc nie przedłużamy jej pobytu na brzegu , bardzo szybko robimy zdjęcie i puszczamy ją do wody. Rano branie u Roberta . Posiada on duże doświadczenie z wielkimi karpiami nabyte na różnych wodach we Francji , jest również stałym bywalcem Mistrzostw Świata. Postanawia przyciągnąć rybę do brzegu i robi to tak sprawnie że pomimo zaczepów dociąga ją dość szybko. Ja mam wrażenie jakby to była malutka rybka , ale podnosząc podbierak widzę że jest to piękny pełnołuski. Kładziemy rybę w macie , a tu kolejny odjazd u Roberta i podobny hol , tym razem golec. W jednej chwili ma dwie ryby. Waga pokazuje 14 i 15 kg.

                                Już na samym początku obraliśmy taktykę że będziemy przewozić zestawy tylko raz dziennie ok godziny 14 , ponieważ jest to pora w której najmniej żerują karpie. Tym razem z rana również czekaliśmy i w pewnym momencie znowu branie u Jarka. Wsiadamy do pontonu z Robertem i zaczynamy hol. Zostajemy wożeni po wodzie raz w jedną raz w drugą stronę i nie możemy jej oderwać od dna.  Niesamowicie silna ryba w końcu poddaje się i ląduje w podbieraku. Waga pokazuje równo 18 kg.

 Postanawiamy pojechać do sklepu z Robertem i, gdy odjechaliśmy może dwa kilometry  mam telefon od  Piotrka aby wracać bo ma coś dużego. Gdy jesteśmy na miejscu z powrotem widzimy że Piotr radzi sobie dobrze i przyciągnął już dosyć blisko rybę. Z początku szła wolno bez żadnych zrywów, jednak blisko brzegu pokazała moc. Robiąc odjazd nie sposób było jej zatrzymać . W końcu udaje się ją zmęczyć i gdy jest już w podbieraku robi niesamowite wrażenie. Nie spodziewaliśmy się aż takiego giganta . Bardzo ostrożnie kładziemy na macie , stale polewając wodą . Po dokładnym wytarowaniu ważymy i nie możemy uwierzyć wskazówka zatrzymuje się na 27,5 kg, jest to nowy rekord życiowy Piotrka. 

 Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem. Jadąc tu nie spodziewaliśmy się że złowi ktoś z nas aż tak potężną rybę. Sesja zdjęciowa z karpiem sprawia równie wielką trudność co hol. Trzeba tak się obchodzić z olbrzymem by mu nie zrobić żadnej krzywdy , ale jak to wykonać przy prawie 30 kg ciężarze?  Staramy się jak najdelikatniej zrobić kilka zdjęć  go wypuszczamy .

                                        W nocy niewiele się dzieje są brania , ale po ostatnich przeżyciach  żadne kilkunastokilogramowe karpie nie robią już na nas wrażenia. W ostatnią nockę ostry odjazd u Jarka do pontonu wskakuje z Robertem i zaczynają walkę z kolejnym osobnikiem. Dziwnie się zachowuje ta ryba. W jednej chwili szybkie zrywy , by później stanąć nieruchomo i nie można jej oderwać od dna. Stale wpływa pod ponton i nie daje się ruszyć . Wiemy że to nie karp , na suma też nie bardzo pasuje, więc co to jest ? Po kilkunastu minutach w końcu daje się poderwać od dna . Na powierzchni ukazuje nam się amur , ale nieco inny niż te co łowimy na naszych wodach. Jest w ciemniejszym kolorze. Z amurami trzeba się obchodzić jak najdelikatniej , więc dwa zdjęcia i szybkie ważenie pokazujące 16 kg i już jest z powrotem we wodzie. 

  Czas biegnie nieubłaganie i niestety musimy kończyć naszą przygodę . Powrócimy tu jednak w przyszłym roku nawet kilka razy . Ta woda ma w sobie coś tak urzekającego że nie można się jej oprzeć.  Pozdrawiam Jarek.