• rotor_1.jpg
  • rotor_2.jpg
  • rotor_3.jpg
  • rotor_4.jpg
  • rotor_5.jpg
  • rotor_6.jpg
  • rotor_7.jpg
  • rotor_8.jpg
  • rotor_9.jpg
  • rotor_10.jpg

Aktualności

 

 

Łowisko to ma powierzchnię około 8 hektarów i jest na nim 13 stanowisk. My usytuowaliśmy się na 6 i 7.  

Po przyjeździe na miejsce i rozłożeniu sprzętu wypłynęliśmy wysondować dno. Przed nami zaraz przy brzegu była głębokość około 1,8m i bardzo muliście.W odległości 80m od brzegu zaczynało się wypłycenie do nawet 0,7m i dno twarde , kamieniste. Za tą górką był piękny plac nie twardy , ale i nie bardzo miękki , dlatego w tych miejscach postanowiliśmy kłaść nasze zestawy. Jak się później okazało wybór nasz był bardzo dobry bo głównie z tych miejsc wyciągaliśmy ryby, jednak powstała pewna trudność , która w znacznym stopniu utrudniła nam wędkowanie. O tym jednak napiszę za chwilę. Na pierwsze branie nie czekaliśmy zbyt długo i u Piotrka energiczny odjazd. Po chwili walki wyciąga karpia 16 kg ,

 

 

 ale od razu na jego drugiej wędce branie i tym razem karp 20 kg.       

 

 

                                              Jeszcze ryba jest w podbieraku gdy u Jarka ostry odjazd , niestety przy próbie dociągnięcia do brzegu wielka ryba odpina się . Widząc co się dzieje rezygnujemy z trzecich wędek , bo na tyle można łowić na tej wodzie. 

 

                                            Na dwie też mamy masę roboty i co chwilę musimy wypływać po kolejne ryby. W końcu jesteśmy już padnięci i by cokolwiek się zdrzemnąć w nocy odkładamy wędki i nie łowimy już do rana.

 

                                                W kolejnych dniach dzieje się podobnie , gdy czujemy że jest coś większego od razu wsiadamy w ponton i podbieramy na wodzie.  

                                                        Jednak co jakiś czas zaczyna się pojawiać pewien problem ponieważ przy holu ryby nagle przerywa się żyłka .  

  

                                               Wygląda to jakby była ucięta . Mamy zawiązane przypony strzałowe po 12 metrów na każdym zestawie i gdy po wyholowaniu jakiejś ryby oglądamy je to wyczuwamy że są mocno poniszczone , podobnie jak żyłka .

     

                                         Takich uszkodzeń nie potrafiły by zrobić tylko kamienie. W końcu zrozumieliśmy problem . Są to małże , które żyją w wielkich koloniach i w miejscu gdzie nasze żyłki przechodziły nad podwodnymi górkami to stykały się z dnem i z wystającymi ostrymi skorupami.

 

                                       Tam dochodziło do przecięć , mimo że stosowaliśmy żyłki o średnicy 0,35 mm , nawet kilka razy przecięło nam strzałówki zrobione ze specjalnie odpornych na przetarcia materiałów o grubości 0,60 mm.

 

                                              Jedynym sposobem , który pozwolił nam zminimalizować straty było wypływanie po każdą rybę bez ciągnięcia .  

 

 

                                                Dopiero gdy już byliśmy nad rybą wtedy żyłka szła pod takim kątem że nie dotykała dna z wystającymi małżami.

  

                                            Sposób okazał się dość skuteczny , ale pływając po każdą rybę nie uniknęliśmy także wypływania po maluchy poniżej 10kg.

 

                                     Przy ciągłych emocjach tydzień zleciał bardzo szybko i niestety nadszedł koniec naszej zasiadki.

 

                                Mamy w planach w tym roku odwiedzić jeszcze kilka fajnych łowisk  

 

                                    a więc do zobaczenia nad wodą pozdrawiamy Carp-Hunters.