• rotor_1.jpg
  • rotor_2.jpg
  • rotor_3.jpg
  • rotor_4.jpg
  • rotor_5.jpg
  • rotor_6.jpg
  • rotor_7.jpg
  • rotor_8.jpg
  • rotor_9.jpg
  • rotor_10.jpg

Aktualności

 

Łowisko jest bardzo trudne i nieprzewidywalne. Często zdarza się źle trafić i wraca się bez ani jednego brania , o czym przekonał się tutaj nie jeden wędkarz . Mając na uwadze doświadczenia z poprzednich wypraw przyjęliśmy taktykę by nie czegoś nie zepsuć na początku. Postanowiliśmy ostrożnie nęcić i nie zbyt wiele pływać i jak najmniej hałasować. Krystalicznie czysta woda sprawia że ryby z daleka widzą pływające pontony i uciekają w bezpieczniejsze miejsca. W pierwszym dniu kilka godzin od wywiezienia zestawów zawyły sygnalizatory. Po zacięciu ryba stanęła w miejscu i trzeba było po nią wypłynąć . Gdy już byliśmy nad rybą zaczęła się prawdziwa walka. Karp okazał się niewiarygodnie mocny. Woził nas po stawie raz w jedną stronę to znowu w drugą. Jeden trzymał wędkę by drugi wiosłami starał się odpływać od markerów innych wędkujących. Po długiej walce w końcu ryba się poddała i wylądowała w podbieraku. Waga złowionej ryby pokazuje 22,6 kg .

  

Rybę wypuszczamy i przewozimy zestawy , jednak hałas spowodowany pływaniem powoduje brak efektów do rana. W kolejny dzień musimy trochę popływać w poszukiwaniu lepszych miejscówek i to nasze pływanie pozbawia nas brań przez kolejną dobę. Za to w trzecią nocką słyszymy delikatne piknięcia sygnalizatora po zacięciu ryba płynie nie stawiając oporu z początku wydaje się że to jakaś drobnica . Dopiero będąc kilka metrów od brzegu widzimy że jest to ogromny amur i wtedy zaczyna się walka . Ryba wyciąga kilkadziesiąt metrów żyłki i nie sposób ją zatrzymać ale wtedy staje i znów można ją przyciągnąć pod brzeg . Wtedy powtarza się ta sama sytuacja amur odpływa z wielkim impetem na środek stawu. Zanim się zmęczył wykonywał te odjazdy kilkanaście razy. W końcu udało się go podebrać . Waga pokazała równo 19 kg.

 

W dzień kolejny amurek ale mniejszy 13 kg.

 

 

Kolejna nocka to następny wielki amur 17,4 kg i podobna walka jak nockę wcześniej. Główna walka odbyła się pod brzegiem więc nie narobił hałasu na środku , gdzie leżały nasze zestawy.

  

 

Niestety było to ostatnie branie tej nocy. W dzień doławiamy kilka amurów i karpi o wadze do 16,6 kg.

 

 

Stąd też wyciągamy wniosek że większa ryba żeruje głównie nocą. Więc szykujemy się na kolejną nockę dość wcześnie  przewożąc zestawy. Dobra taktyka sprawia że po zachodzie słońca ostre branie . Po zacięciu ryba płynie w przeciwnym kierunku i nie jesteśmy w stanie jej przyciągnąć do brzegu . Wskakujemy więc do pontonu i zaczynamy walkę. Ryba jest niesamowicie mocna i wlecze nas na pontonie po całym stawie. Musimy wiosłami korygować kierunek by nie wpłynęła w inne zestawy. Ryba sciąga markery na szczęście tylko nasze. Mijają minuty a my nawet jej nie zobaczyliśmy , cały czas pływa blisko dna. Mamy obawy żeby pyskiem nie przetarła plecionki przyponowej więc jak najsilniej podciągamy w górę. W końcu widzimy olbrzyma ,który po chwili znów chowa się w głębinach a my jesteśmy bezradni. Po półgodzinnej walce karpisko nie czuje zmęczenia i nadal nie jesteśmy w stanie go podebrać. Nigdy nie mięliśmy jeszcze takiej ryby , która jak jakaś maszyna jest nie zmordowana . Gdy wreszcie daje się podebrać widzimy potężnego karpia pełnołuskiego . Waga pokazała 23,8 kg . Na brzegu kilka zdjęć i wraca ryba do wody. Wpuszczając go nie widać po nim żadnych oznak zmęczenia podczas gdy my jesteśmy wykończeni.

 Następna doba przynosi kilka amurów i karpi z czego największy miał podobnie jak wcześniej 16,6 kg

  

 

Za to w piątkowy poranek zaczyna się od mocnego odjazdu. Po zacięciu ryba idzie do naszego brzegu więc rezygnujemy z wypływania. Wydaje się że to jest niewielki karpik bo płynie dość spokojnie , bez żadnych szarpnięć i odjazdów. Lecz gdy ryba była już w odległości 20 metrów od brzegu nagle pokazała siłę . Znów siłowy hol trwający kilkadziesiąt minut. Gdy jest już w podbieraku widzimy ogrom tej ryby. Waga pokazuje równo 25 kg.

 

Rano doławiamy jeszcze amurka 13,2 kg

 

 Tydzień z takimi emocjami zleciał dość szybko i niestety zasiadka nasza dobiegła końca . Pozdrawiamy klub Carp-Hunters.